1. Czy jest pan „prorosyjski”? Czy „działa pan na rzecz Kremla”?
Nie. Jestem badaczem Rosji i rosyjskiej myśli strategicznej. Zajmuję się nią naukowo od blisko dwudziestu lat, także po to, by Polska rozumiała swojego najtrudniejszego sąsiada. Krytyka polityki państw zachodnich, sprzeciw wobec udziału Polski w wojnie czy analiza racji przeciwnika nie są „działaniem na rzecz Rosji”. Są stanowiskiem w debacie publicznej, które można kwestionować argumentami. Nigdy nie działałem na zlecenie ani w interesie żadnego obcego państwa. Dodam, że gdy polska prokuratura prowadziła postępowanie dotyczące podejrzenia szpiegostwa (zob. pkt 5), zostałem wezwany jako świadek i zeznałem prawdę. Trudno o zarzuty bardziej wykluczające się niż „agent Kremla” i „konfident polskich organów”, a stawiane są mi oba, przez środowiska, które łączy jedno: niechęć do tego, co mówię.
2. Czy działa pan w polityce?
Nie. Z Polskiego Ruchu Antywojennego wystąpiłem 5 czerwca 2024 r. Dnia 12 kwietnia 2025 r. złożyłem rezygnację z funkcji prezesa zarządu oraz z członkostwa w partii Bezpieczna Polska. Od tego czasu nie należę do żadnej partii ani organizacji politycznej, nie pełnię w nich żadnych funkcji i nie zamierzam kandydować w wyborach. Pełna treść oświadczenia: „Zakończenie działalności politycznej”. Moja aktywność publiczna to praca naukowa, edukacyjna i publicystyczna i przy tym pozostanę.
3. Dlaczego rozmawiał pan z ambasadorem Rosji?
Przeprowadziłem, jawnie, pod własnym nazwiskiem, z publikacją całości, rozmowę o charakterze źródłowym z przedstawicielem państwa, którym zajmuję się naukowo. Rozmowa z reprezentantem obcego państwa nie jest poparciem dla jego polityki: wywiad z rosyjskimi oficjelami przeprowadzały i przeprowadzają również redakcje głównego nurtu na całym świecie. Wartością takiej rozmowy jest dostęp do źródła pierwotnego. Słuchacz może samodzielnie skonfrontować deklaracje z faktami. Jednocześnie: w 2026 r. odmówiłem udziału w spotkaniu z nowym ambasadorem Rosji w Polsce.
4. Co z „listą Dugina” i pana kontaktami z Aleksandrem Duginem?
„Lista przyjaciół Rosji”, na której umieszczono moje nazwisko po 2014 r., pochodziła z anonimowego źródła powołującego się na rzekomo zhakowaną skrzynkę, Jej autentyczności nigdy nie wykazano, a ja od początku nazywałem ją dezinformacją. Moje kontakty z Aleksandrem Duginem miały charakter badawczy: jestem autorem monografii naukowej o jego myśli geopolitycznej – analizy, nie apologii. Badacz ideologii rozmawia z ideologami, których bada, tak jak sowietolog czytał „Prawdę”, a badacz terroryzmu czyta manifesty terrorystów. O charakterze tych kontaktów zeznawałem zresztą przed organami mojego państwa (pkt 5).
5. Czy „poszedł pan na ochotnika donosić do prokuratury”?
Nie. I jest to zarzut oparty na fałszywej przesłance. W czerwcu 2016 r. zostałem wezwany przez prokuratora do złożenia zeznań w charakterze świadka w postępowaniu dotyczącym podejrzenia szpiegostwa. W polskiej procedurze karnej świadek nie „zgłasza się na ochotnika”: stawia się na wezwanie organu, ma prawny obowiązek stawiennictwa i złożenia zeznań (art. 177 § 1 Kodeksu postępowania karnego), a za zeznania nieprawdziwe grozi odpowiedzialność karna (art. 233 Kodeksu karnego). Podstawę prawną przesłuchania wskazuje zresztą sam protokół, którego fragmentami ilustrowano stawiane mi zarzuty. To, że czynność prowadził osobiście prokurator, a nie funkcjonariusz służby, jest decyzją prowadzącego śledztwo – świadek nie ma na to żadnego wpływu. Zeznałem prawdę, bo tak nakazuje prawo i zwykła uczciwość; gdybym został wezwany ponownie, znów powiedziałbym prawdę. Ponieważ sprawa, w której zeznawałem, nie została prawomocnie zakończona, nie będę publicznie komentował materiału dowodowego ani wypowiadał się o niczyjej winie – od tego jest niezawisły sąd, nie serwisy internetowe. Na koniec uwaga ogólna: nazywanie świadka w sprawie o szpiegostwo „konfidentem” obraża nie tylko mnie, lecz porządek prawny Rzeczypospolitej – i mówi więcej o intencjach autorów tego określenia niż o mnie.
6. Czy był pan współpracownikiem ABW lub innej służby specjalnej?
Nie. Nigdy nie byłem funkcjonariuszem, agentem ani tajnym współpracownikiem żadnej służby specjalnej – polskiej ani obcej. W latach, gdy pracowałem w Kancelarii Prezydenta RP, miałem – jak każdy urzędnik państwowy zajmujący się bezpieczeństwem – służbowe kontakty z instytucjami państwa i obowiązek zachowania lojalności oraz ostrożności, z którego się wywiązywałem. Nigdy tego nie ukrywałem: funkcję biegłego sądowego z zakresu bezpieczeństwa państwa i ekstremizmu politycznego oraz ekspertyzy sporządzane dla prokuratur od lat wymieniam w publicznym życiorysie. Jawna praca eksperta dla wymiaru sprawiedliwości to nie „współpraca ze służbami” – to normalna rola naukowca w państwie prawa.
7. Dlaczego cytują pana rosyjskie media państwowe?
Nie mam wpływu na to, kto i jak mnie cytuje. Media państwowe Rosji cytują wypowiedzi z Polski wybiórczo i instrumentalnie – dotyczy to także polityków i publicystów głównego nurtu, gdy akurat pasuje to ich narracji. Cytowanie nie jest współpracą. Nie udzielam wywiadów rosyjskim mediom państwowym ani z nimi nie współpracuję; nie autoryzowałem żadnej z moich wypowiedzi przywoływanych w tych mediach obecnie.
8. Współtworzył pan Ruch Antywojenny i kampanię „To nie nasza wojna”. Jak Pan to dziś ocenia?
W 2023 r. współtworzyłem ruch społecznego sprzeciwu wobec – jak to wtedy i dziś oceniam – ryzyka wciągnięcia Polski do wojny. Co do troski, która za tym stała, zdania nie zmieniłem: obowiązkiem polskiego państwa jest trzymać Polskę z dala od cudzych wojen. Ten etap mojej aktywności zakończyłem: z ruchu wystąpiłem w czerwcu 2024 r., a działalność polityczną zakończyłem całkowicie. O wojnie i pokoju wypowiadam się dziś wyłącznie jako badacz i publicysta.
9. Czy jest pan przeciwnikiem członkostwa Polski w NATO?
Nie. Moje stanowisko w sprawach bezpieczeństwa wyłożyłem w „Doktrynie równowagi suwerennej”. Polska nie powinna być „zderzakiem strategicznym” cudzych interesów, lecz suwerennym państwem średnim, prowadzącym politykę równowagi i dobrosąsiedztwa. Spór o kształt polskiej polityki bezpieczeństwa jest istotą debaty strategicznej – zapraszam do niej na gruncie argumentów, nie etykiet.
10. Jaki jest pana stosunek do Ukrainy i Ukraińców?
Rozróżniam trzy rzeczy, które w debacie publicznej bywają celowo zlewane w jedno: współczucie dla ofiar wojny, ocenę polityki państw oraz stosunek do narodów. Wojna jest tragedią przede wszystkim dla zwykłych ludzi. Po obu stronach frontu. Krytykuję konkretne decyzje polityczne – polskie, ukraińskie, rosyjskie, amerykańskie czy niemieckie – ale nie prowadzę i nie będę prowadził agitacji przeciwko żadnemu narodowi. W „Doktrynie równowagi suwerennej” opowiadam się za polityką dobrosąsiedztwa ze wszystkimi sąsiadami Polski – także z Ukrainą – opartą na interesach, wzajemności i prawdzie historycznej.
11. Z czego się pan utrzymuje? Kto finansuje pana działalność?
Jestem pracownikiem Fundacji Polski Instytut Badań nad Pokojem, która utrzymuje się z przychodów z serwisu YouTube, darowizn od widzów i słuchaczy, sprzedaży książek i kursów oraz honorariów autorskich i wykładowych. Kanał „Podkast Geopolityczny” prowadzony jest w ramach Fundacji Polski Instytut Badań nad Pokojem, która składa sprawozdania ze swojej działalności zgodnie z prawem (dla Urzędu Skarbowego, KRS i ministra nauki i szkolnictwa wyższego, który nadzoruje działalności fundacji). Nie przyjmuję i nigdy nie przyjmowałem środków od obcych państw, ich agend, ambasad ani podmiotów z nimi powiązanych.
12. Skoro zarzuty są nieprawdziwe, dlaczego nie kieruje pan spraw do sądów?
Bo wybieram pracę merytoryczną zamiast wieloletnich procesów, które utrzymywałyby pomówienia w obiegu, dokładnie tak, jak życzyliby sobie ich autorzy. Najpoważniejsze naruszenia dokumentuję i zabezpieczam dowodowo. Nie wykluczam kroków prawnych tam, gdzie wypowiedź przekracza granice dopuszczalnej oceny i staje się fałszywym zarzutem co do faktów, ale decyzje w tych sprawach podejmuję z pełnomocnikiem i nie zapowiadam ich publicznie.
13. Czy zmienił pan poglądy?
Zmieniłem role, nie przekonania. Byłem naukowcem na długo przed tym, zanim na dwa lata zaangażowałem się w działalność polityczną – i do nauki wróciłem. Realizm w patrzeniu na politykę międzynarodową, przekonanie o prymacie polskiego interesu narodowego i sprzeciw wobec udziału Polski w cudzych wojnach pozostają niezmienne. Zmieniły się narzędzia: zamiast komitetów – książki, wykłady, analizy i debata z ludźmi, którzy myślą inaczej niż ja. Ostatnie miesiące – rozmowy z moimi adwersarzami, recenzje mojej doktryny w prasie różnych nurtów – pokazują, że taka debata jest możliwa.
14. Jak odpowiada pan na krytykę i pomówienia?
Według stałych zasad: na zarzuty oparte na faktach odpowiadam raz, pisemnie, na tej stronie – i do odpowiedzi już nie wracam. Nie komentuję anonimów, satyry ani materiałów pochodnych. Błędy faktyczne prostuję; z ocenami się nie ścigam – od ocen jest wolna debata. Ta strona jest jedynym miejscem, w którym odnoszę się do zarzutów; jeśli czegoś tu nie ma, znaczy to, że uznałem rzecz za niewartą odpowiedzi albo że odpowiedź dopiero powstanie.